Jak pisałam dwa posty wcześniej-kupiłam brązową bazę pod cienie z Inglota.
Podobał mi się przede wszystkim jej kolor-potrzebowałam takiego brązu do smoky i ogólnie do podbijania kolorów pigmentów- ale i konsystencja-bardzo kremowa,ładnie rozprowadzała się na skórze....i na tym plusy się kończą. Jako baza nie sprawuje się nic a nic, po prostu tragedia. Nie wiem jak Inglot mógł wypuścić tak słaby produkt i jeszcze chcieć za niego po normalnej cenie prawie 40zł!
Makijaż wyglądał koszmarnie już po ok.godzinie-cienie zaczęły znikać i rolować się w załamaniu (powiem tylko że na mojej powiece bez bazy cienie trzymają się ok.3 godzin).
Naprawdę dawno nie miałam do czynienia z tak słabym produktem.
Tak więc NIE POLECAM absolutnie.
Mi jednak było szkoda wydanych pieniędzy a poza tym jak pisałam wcześniej-kolor mi bardzo odpowiadał,więc postanowiłam coś z nią pokombinować. Dolałam więc dwie kropelki Duraline (jak to dobrze że Inglot produkuje też tak dobry produkt którym można wyratować tak naprawdę wszystko),lekko zmieszałam z górną warstwą bazy i taki produkt spełnia swoje funkcje w 100%-makijaż trzymał się jak należy cały dzień.
Co nie zmienia faktu że sama baza jest do niczego :/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 marca 2013
środa, 2 maja 2012
MAC Mineralize Skinfinish Natural- RECENZJA
Poużywałam na rózne sposoby, także mogę już coś na jego temat powiedzieć.
Recenzja dotyczy tego produktu:
Cena w sklepie- 110zł
Pojemność- 10g
Dostępność- salony MAC ( nie radzę kupować na Allegro gdyż istnieje 90% prawdopodobieństwa iż otrzymamy podróbkę, najlepiej pytać czy sprzedający ma od produktu paragon)
Opis producenta- Prasowany, wypiekany, mineralny puder prasowany. Niezwykle wydajny. Może być używany jako podkład, jako puder, również do poprawek w ciągu dnia zarówno pędzlem jak i puszkiem. Daje bardzo naturalny efekt, do tego pięknie maskuje naczynka, bez efektu maski.
Pozwala mi na 10 lat młodszy wygląd nawet po zrobieniu makijażu. Nie przesusza cery. Dostępny z 5 odcieniach.
Posiadam odcień MEDIUM, którego nie wiedzieć czemu nie ma na stronie MAC-a...
W każdym razie kolor jest jasny, do mojej cery dobrany idealnie a jestem naturalnym baldziochem
Może opiszę jeszcze moja cerę dla pełniejszego obrazu:
generalnie nie jest najgorsza, lekko się tłuści w strefie T ale nie za mocno (bardziej przed okresem), jest dosyć wrażliwa na bodźce mechaniczne (np podczas peelingu lub masażu twarzy szybko reaguje czerownym odczynem skóry) i ma skłonność do rozszerzonych naczynek na policzkach (szybko się rumienię przy zmianach temperatury).
Pudru używałam na różne sposoby- nakładając na podkład pędzlem, gąbką do pudru oraz- co dla mnie było nowością- samodzielnie, bez podkładu pod spód (Szczerze powiem że nigdy wcześniej nie używałam pudrów bez podkładu, zawsze musiałam mieć coś pod spód chociażby o minimalnym kryciu, ale jednak).
Moja opinia:
- Przede wszystkim puder nie podkreśla suchych skórek. Cera wygląda po nim świeżo i jest nawilżona.
- Puder trochę pyli w opakowaniu podczas nakładania ale nie mocno więc się nie marnuje
- Nałożony pędzlem na podkład nie daje zbyt mocnego krycia, ładnie wykańcza całość
- Nakładany gąbką do pudru dociskając miejsce przy miejscu daje mocniejsze krycie i dłużej wytrzymuje (ale to w sumie jak każdy puder nałożony w ten sposób)
- Puder nie daje efektu całkowitego matu, raczej pozostawia skórę naturalnie satynową
- Puder nałożony bez podkładu (pędzlem typu flat top kolistymi ruchami) daje dobre krycie, bardzo ładnie ukrywa pory i przebarwienia na twarzy.
Byłam zaskoczona efektem gdyż tak jak pisałam- nigdy wcześniej nie używałam pudrów w ten sposób.
Tutaj ogromny plus za efekt końcowy.
Zdjęcie przed
i po użyciu samego pudru, bez podkładu
- Puder jest bezzapachowy, przynajmniej ja nic nie wyczuwam :)
A teraz może o minusach a właściwie jednym ale dla mnie znaczącym- TRWAŁOŚĆ.
Niestety ale puder do najtrwalszych nie należy.
To co na początku jest jego plusem- czyli że nie daje całkowitego matu dzięki czemu cera wygląda zdrowo- potem przeradza się w minus bo im dłużej go mamy na twarzy tym buzia zaczyna się coraz bardziej świecić i zaczynają być widoczne prześwity.
Ok. 4 godzin to max tego pudru, potem trzeba poprawiać.
Moim zdaniem jak na produkt za 110zł to jednak trochę za mało.
Z tego też powodu nie kupiłabym go ponownie bo uważam ze można znalezć coś zbliżonego jakościowo ale w niższej cenie.
To tyle mam do powiedzenia, mam nadzieję że ta recenzja się komuś przyda :)
Recenzja dotyczy tego produktu:
Cena w sklepie- 110zł
Pojemność- 10g
Dostępność- salony MAC ( nie radzę kupować na Allegro gdyż istnieje 90% prawdopodobieństwa iż otrzymamy podróbkę, najlepiej pytać czy sprzedający ma od produktu paragon)
Opis producenta- Prasowany, wypiekany, mineralny puder prasowany. Niezwykle wydajny. Może być używany jako podkład, jako puder, również do poprawek w ciągu dnia zarówno pędzlem jak i puszkiem. Daje bardzo naturalny efekt, do tego pięknie maskuje naczynka, bez efektu maski.
Pozwala mi na 10 lat młodszy wygląd nawet po zrobieniu makijażu. Nie przesusza cery. Dostępny z 5 odcieniach.
Posiadam odcień MEDIUM, którego nie wiedzieć czemu nie ma na stronie MAC-a...
W każdym razie kolor jest jasny, do mojej cery dobrany idealnie a jestem naturalnym baldziochem
Może opiszę jeszcze moja cerę dla pełniejszego obrazu:
generalnie nie jest najgorsza, lekko się tłuści w strefie T ale nie za mocno (bardziej przed okresem), jest dosyć wrażliwa na bodźce mechaniczne (np podczas peelingu lub masażu twarzy szybko reaguje czerownym odczynem skóry) i ma skłonność do rozszerzonych naczynek na policzkach (szybko się rumienię przy zmianach temperatury).
Pudru używałam na różne sposoby- nakładając na podkład pędzlem, gąbką do pudru oraz- co dla mnie było nowością- samodzielnie, bez podkładu pod spód (Szczerze powiem że nigdy wcześniej nie używałam pudrów bez podkładu, zawsze musiałam mieć coś pod spód chociażby o minimalnym kryciu, ale jednak).
Moja opinia:
- Przede wszystkim puder nie podkreśla suchych skórek. Cera wygląda po nim świeżo i jest nawilżona.
- Puder trochę pyli w opakowaniu podczas nakładania ale nie mocno więc się nie marnuje
- Nałożony pędzlem na podkład nie daje zbyt mocnego krycia, ładnie wykańcza całość
- Nakładany gąbką do pudru dociskając miejsce przy miejscu daje mocniejsze krycie i dłużej wytrzymuje (ale to w sumie jak każdy puder nałożony w ten sposób)
- Puder nie daje efektu całkowitego matu, raczej pozostawia skórę naturalnie satynową
- Puder nałożony bez podkładu (pędzlem typu flat top kolistymi ruchami) daje dobre krycie, bardzo ładnie ukrywa pory i przebarwienia na twarzy.
Byłam zaskoczona efektem gdyż tak jak pisałam- nigdy wcześniej nie używałam pudrów w ten sposób.
Tutaj ogromny plus za efekt końcowy.
Zdjęcie przed
i po użyciu samego pudru, bez podkładu
- Puder jest bezzapachowy, przynajmniej ja nic nie wyczuwam :)
A teraz może o minusach a właściwie jednym ale dla mnie znaczącym- TRWAŁOŚĆ.
Niestety ale puder do najtrwalszych nie należy.
To co na początku jest jego plusem- czyli że nie daje całkowitego matu dzięki czemu cera wygląda zdrowo- potem przeradza się w minus bo im dłużej go mamy na twarzy tym buzia zaczyna się coraz bardziej świecić i zaczynają być widoczne prześwity.
Ok. 4 godzin to max tego pudru, potem trzeba poprawiać.
Moim zdaniem jak na produkt za 110zł to jednak trochę za mało.
Z tego też powodu nie kupiłabym go ponownie bo uważam ze można znalezć coś zbliżonego jakościowo ale w niższej cenie.
To tyle mam do powiedzenia, mam nadzieję że ta recenzja się komuś przyda :)
środa, 11 kwietnia 2012
BEAUTY BLENDER- warto? nie warto?
A dokładnie jego odpowiednik kupiony na e-bayu za kwotę 15zł w przeliczeniu na złotówki.
Czytając liczne recenzje porównawcze oryginału z odpowiednikiem większość zgodnie twierdzi że nie ma różnicy w efekcie końcowym jaki dają obydwa produkty.
Gossmakeupartist też apeluje aby nie dać się zwariować i jego zdaniem nie ma żadnej róznicy w działaniu obydwu produktów i żeby nie przepłacać za oryginał. I nie obrażając nikogo-bardziej wierzę jemu niż jakimś dziewczynom które dostały do testów gąbkę za darmo i ja wychwalają, zwłaszcza że jak potem wyszło, firma wymaga od nich pozytywnych recenzji.
Ja porównania z oryginalną gąbeczka nie mam ale też jestem zdania że troszke zdrowego rozsądku sie przydaje i za gąbkę do makijażu 100zł nie dałabym nawet gdyby mi się przelewało.
A teraz o moim jajeczku a raczej serduszku.
Wygląda tak-na sucho
A tak na mokro
Po zmoczeniu wyraznie zwiększa swoje rozmiary.
Gąbeczka jest miękka i miła w dotyku, absolutnie nie przypomina tradycyjnych gąbek do makijażu.
BB w pytaniach i odpowiedziach:
1. Czy chłonie podkład??
Nie aż tak. *ALE UWAGA* rozrzedza podkłady przez to że jest wilgotna. I o ile opcja ta jest super przy cięższych podkładach lub korektorach (pięknie sobie z nimi radzi) to już przy lżejszych kosmetykach nie. Używanie gąbki do lekkich podkładów jest moim zdaniem totalnie bez sensu bo: albo będziemy chodziły z prześwitami na buzi albo będziemy musiały użyć drugiej porcji podkładu żeby uzyskać stopień krycia taki, jak przy użyciu pędzla i jednej porcji podkładu.
2. Czy na gąbce zostają plamy od podkładu??
NIE. Szczerze mówiąc sama się zdziwiłam bo kolor mojej to jaśniuteńki róż i myślałam ze po jednym użyciu będzie na stałe pomarańczowa. A tu niespodzianka! Po tygodniu użytkowania gąbka wygląda tak:
Jest czyściutka. Za to plus.
3. Czy długo schnie?
Stosunkowo długo, jednak wydaje mi się że w tym przypadku to nie ma większego znaczenia ile czasu schnie bo i tak używa sie jej na mokro...
Moje spostrzeżenia:
PLUSY:
- mniejszy koniec bardzo fajnie rozprowadza korektor pod oczami
- ogólnie tak jak napisałam wyżej- jak dla mnie produkt dobry ale tylko do ciężkich podkładów. Przy lekkich efekt jest opłakany albo trzeba zużyć co najmniej 2 razy wiecej produktu niż normalnie
- ładnie blenduje różne kolory podkładów przy modelowaniu twarzy
MINUSY:
- aplikacja podkładu zajmuje dużo wiecej czasu niz normalnie-trzeba najpierw zmoczyć gąbkę a potem od razu ją umyć (najlepiej antybakteryjnym mydłem)- co może przeszkadzać podczas porannego pośpiechu
- gąbkę trzeba wymieniać co kilka miesięcy bo pomimo regularnego czyszczenia staje się siedliskiem bakterii w przeciweństwie do pędzli które służyć mogą przez wiele lat
- gąbka nie nadaje sie raczej do malowania wielu osób z powodów higienicznych. Jeśli więc ktoś maluje inne osoby musiałby mieć tych gąbek co najmniej kilka a i tak ryzyko że ktoś coś od kogoś złapie-jest. Pędzel w tym wypadku jest dużo bardziej higieniczną opcją
No i moje STANOWISKO KOŃCOWE w sprawie gąbki- kupić? nie kupić?
MOIM ZDANIEM są dwie opcje:
- jeśli ktoś nie ma za dużo pieniędzy i chce kupić coś co posłuży mu przez lata- polecam się wstrzymać i odłożyć na porządny pędzel typu FLAT TOP- pieniądze będą wydane raz a porządnie
- natomiast jeśli ktoś lubi nowinki, zajmuje się lub interesuje wizażem i po prostu lubi być na bierząco, lubi gadżety lub po prostu MA OCHOTĘ kupić sobie BB to polecam :)
Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.
Ja natomiast nie polubiłam Blendera na tyle żeby się nim zachwycać jakoś szczególnie, nic nie zastąpi mi moich pędzli. A opinie że BB daje efekt Airbrusha uważam za MOCNO przesadzone
AMEN :)
Czytając liczne recenzje porównawcze oryginału z odpowiednikiem większość zgodnie twierdzi że nie ma różnicy w efekcie końcowym jaki dają obydwa produkty.
Gossmakeupartist też apeluje aby nie dać się zwariować i jego zdaniem nie ma żadnej róznicy w działaniu obydwu produktów i żeby nie przepłacać za oryginał. I nie obrażając nikogo-bardziej wierzę jemu niż jakimś dziewczynom które dostały do testów gąbkę za darmo i ja wychwalają, zwłaszcza że jak potem wyszło, firma wymaga od nich pozytywnych recenzji.
Ja porównania z oryginalną gąbeczka nie mam ale też jestem zdania że troszke zdrowego rozsądku sie przydaje i za gąbkę do makijażu 100zł nie dałabym nawet gdyby mi się przelewało.
A teraz o moim jajeczku a raczej serduszku.
Wygląda tak-na sucho
A tak na mokro
Po zmoczeniu wyraznie zwiększa swoje rozmiary.
Gąbeczka jest miękka i miła w dotyku, absolutnie nie przypomina tradycyjnych gąbek do makijażu.
BB w pytaniach i odpowiedziach:
1. Czy chłonie podkład??
Nie aż tak. *ALE UWAGA* rozrzedza podkłady przez to że jest wilgotna. I o ile opcja ta jest super przy cięższych podkładach lub korektorach (pięknie sobie z nimi radzi) to już przy lżejszych kosmetykach nie. Używanie gąbki do lekkich podkładów jest moim zdaniem totalnie bez sensu bo: albo będziemy chodziły z prześwitami na buzi albo będziemy musiały użyć drugiej porcji podkładu żeby uzyskać stopień krycia taki, jak przy użyciu pędzla i jednej porcji podkładu.
2. Czy na gąbce zostają plamy od podkładu??
NIE. Szczerze mówiąc sama się zdziwiłam bo kolor mojej to jaśniuteńki róż i myślałam ze po jednym użyciu będzie na stałe pomarańczowa. A tu niespodzianka! Po tygodniu użytkowania gąbka wygląda tak:
Jest czyściutka. Za to plus.
3. Czy długo schnie?
Stosunkowo długo, jednak wydaje mi się że w tym przypadku to nie ma większego znaczenia ile czasu schnie bo i tak używa sie jej na mokro...
Moje spostrzeżenia:
PLUSY:
- mniejszy koniec bardzo fajnie rozprowadza korektor pod oczami
- ogólnie tak jak napisałam wyżej- jak dla mnie produkt dobry ale tylko do ciężkich podkładów. Przy lekkich efekt jest opłakany albo trzeba zużyć co najmniej 2 razy wiecej produktu niż normalnie
- ładnie blenduje różne kolory podkładów przy modelowaniu twarzy
MINUSY:
- aplikacja podkładu zajmuje dużo wiecej czasu niz normalnie-trzeba najpierw zmoczyć gąbkę a potem od razu ją umyć (najlepiej antybakteryjnym mydłem)- co może przeszkadzać podczas porannego pośpiechu
- gąbkę trzeba wymieniać co kilka miesięcy bo pomimo regularnego czyszczenia staje się siedliskiem bakterii w przeciweństwie do pędzli które służyć mogą przez wiele lat
- gąbka nie nadaje sie raczej do malowania wielu osób z powodów higienicznych. Jeśli więc ktoś maluje inne osoby musiałby mieć tych gąbek co najmniej kilka a i tak ryzyko że ktoś coś od kogoś złapie-jest. Pędzel w tym wypadku jest dużo bardziej higieniczną opcją
No i moje STANOWISKO KOŃCOWE w sprawie gąbki- kupić? nie kupić?
MOIM ZDANIEM są dwie opcje:
- jeśli ktoś nie ma za dużo pieniędzy i chce kupić coś co posłuży mu przez lata- polecam się wstrzymać i odłożyć na porządny pędzel typu FLAT TOP- pieniądze będą wydane raz a porządnie
- natomiast jeśli ktoś lubi nowinki, zajmuje się lub interesuje wizażem i po prostu lubi być na bierząco, lubi gadżety lub po prostu MA OCHOTĘ kupić sobie BB to polecam :)
Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.
Ja natomiast nie polubiłam Blendera na tyle żeby się nim zachwycać jakoś szczególnie, nic nie zastąpi mi moich pędzli. A opinie że BB daje efekt Airbrusha uważam za MOCNO przesadzone
AMEN :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




