wtorek, 8 stycznia 2013

Makijaż- Lavender Dream

Do wykonania kreski użyłam bardzo trwałej kredki  Kick It Side Skin79


Moją opinię na jej temat mozecie znalezć tutaj: http://martucha880.pinger.pl/m/15365128

Makijaż:




Makijaż- Purple Rain

Makijaż wykonany przy użyciu między innymi paletki Sleek Bad Girl.




Kupujemy podkład- SKŁAD

Oprócz prawidłowego doboru koloru niemniej ważny jest skład podkładu bo od niego zależy jak będzie miał działanie na naszą skórę.

Skład chemiczny podawany jest wg INCI (International Nomenclature of Cosmetics Indegrends- system nazewnictwa substancji chemicznych użytych jako składnik kosmetyków).

Nazwy podawane są w łacinie a składniki w kolejności zaczynając od tego którego procentowo jest najwiecej (dlatego na pierwszym miejscu zawsze znajduje się woda a nie dlatego że jest na "A"-aqua)

WAŻNE!!
Składniki których procentowy udział wynosi mniej niż 1% podawane są na końcu w kolejności alfabetycznej i często są to SKŁADNIKI AKTYWNE.
Warto więc nie przestawać czytać listy składników w połowie bo na końcu mogą być rzeczy które tak naprawdę nas interesują, nawet bym powiedziała ze od końca warto zacząć czytać

I teraz co możemy znalezć w podkładzie i jaki mają wpływ na naszą skóre poszczególne substancje:

AQUA (oznaczana również jako Aquathermal lub Eau)-woda. Jak już napisałam jest jej najwięcej w każdym produkcie, służy jako rozpuszczalnik w kosmetykach, nie ma bezpośredniego wpływu na skórę

OIL- olej. Do produkcji kosmetyków używa się olejów roślinnych (np. ziołowych, orzechowych).
Lepiej WYSTRZEGAĆ SIĘ natomiast Oleju Parafinowego (oznaczanego jako Mineral Oil lub Parafinum Liquidum) ponieważ zatyka on pory i skóra z czasem moze stać się problematyczna

ACID- kwas. Ma szerokie zastosowanie. Pełni funkcję ochronną oraz regulującą. Jest substancją aktywną

PARFUM/FRAGRANCE- substancje zapachowe. Często nie występują na opakowaniach produktów gdyż producent nie ma obowiązku podawania ich

CI- barwniki. Mogą być naturalne lub sztuczne (chemiczne). WYSTRZEGAMY SIĘ barwników chemicznych.
Barwniki naturalne oznaczone są numerami od 75100 do 77947. Jeśli barwnik znajdujący się w podkładzie mieści się w tym przedziale to jak najbardziej możemy go kupić

ALCOHOL- najczęściej etanol. Pełni funkcje nawilżajacą w podkładach.
UNIKAMY natomiast Alcohol Denat oraz Sopropyl Alcohol- są bardzo agresywne i wysuszają skórę

EMOLIENTY- czyli preparaty trwale nawilżające skórę. Natłuszczają, tworzą warstwę oleju, która blokuje odparowywanie wody z powierzchni skóry, wygładzają skórę, po wchłonięciu w głębsze partie zatrzymują wodę w skórze a także wchłaniają wodę z otoczenia. Są to związki zaczynające się od przedrostka CYCLO- (np.Cyclomethicone).
Z racji swoich własciwości wskazane zwłaszcza przy skórze suchej i dojrzałej

GLICERYNA- jest to przezroczysty alkohol o konsystencji syropu. Wiąze wodę w skórze i ułatwia przenikanie innych substancji do skóry (wskazania j.w.). W dużych ilościach moze uwrażliwiać skórę-ale nie ma się co bać; w podkładzie znajdziemy tylko bezpieczne ilości

SILICA- wygładzacz, wypełniacz zmarszczek.

TITANIUM DIOXIDE- biel tytanowa, dwutlenek tytanu. Jest to naturalna substancja uzyskiwana z czarnej rudy tytanu. Stosowana w kosmetykach jako rozjasniacz, zagęszczacz, zmetniacz. Odporny na światło, stąd jego zastosowanie jako filtr.

KONSERWANTY- niestety nieuniknione przy produkcji kosmetyków. Ich zadaniem jest hamowac rozwój drobnoustrojów, utrzymywać kosmetyki w stanie pozbawionym zanieczyszczeń podczas ich wytwarzania, pakowania i stosowania.

Oczywiście lista składników jest znacznie dłuższa, wymieniłam te najczęściej uzywane i te na które warto zwrócić uwagę przy zakupie podkładu. Mam nadzieję że komuś się przyda chociażby w ramach ciekawostki

Jak prawidłowo dobrać kolor podkładu

Powstało już na ten temat wiele artykułów i porad profesjonalnych wizażystów więc może będę wtórna,ale z tego co widzę wybór podkładu wcale nie jest prostą sprawą.

Po pierwsze z moich obserwacji wynika że 80% kobiet ma zle dobrany kolor podkładu, który wyrażnie odcina się od koloru ich skóry, jest za jasny lub za ciemny, za żółty lub za różowy;
po drugie pracuję na stoisku kosmetycznym i wiem co kobiety mówią jak przychodzą kupować podkład- "poproszę podkład ale jakiś ciemny bo blada jestem"; albo sprawdzają kolor na ręce, przedramieniu i kto wie na czym jeszcze.

BŁĄD!

Przede wszystkim kolor podkładu powinien mieć kolor dokładnie taki jak nasza skóra. Nie jaśniejszy, nie ciemniejszy-taki sam.
Jeśli chcemy stworzyć efekt fikcyjnej opalenizny robimy to pózniej za pomocą pudru brązującego.

Od czego zacząć??

1. OKREŚLENIE TONACJI SKÓRY

Przede wszystkim musimy określić tonację naszej skóry-czy jest ona ZIMNA czy CIEPŁA. Na tej podstawie będziemy wiedzieć jakiego odcienia mamy szukać- a mianowicie odcieni zimnych-do skóry o tonacji zimnej a odcieni ciepłych do skóry o tonacji ciepłej.
Jest to zdecydowanie najtrudniejsza część, dobrze skorzystać z porady kogoś kto się na tym zna.
Ogólnie rzecz ujmując odcienie zimne to te bardziej różowe a ciepłe- to te z dominantą koloru żółtego.
W domowych warunkach można określić to przykładając do twarzy najpierw kartkę różową a potem żółtą (przy świetle dziennym). Będzie widać przy której kartce twarz będzie wyglądała bardziej zdrowo, promiennie, do której będzie bardziej pasować odcieniem.

Jeśli nasza twarz lepiej wygląda przy kartce żółtej-tzn. że nasza skóra ma tonację ciepłą i w sklepie szukamy podkładów w odcieniach żółci, pomarańczy, złotych brązów:



Jeśli nasza twarz ma tonację zimną (lepiej prezentuje się przy kartce różowej)- szukamy podkładów o takiej tonacji- czyli beże z domieszką różowego, brunatne brązy:





2. WYBÓR PRAWIDŁOWEKO KOLORU

Gdy już wiemy jakiech kolorów mamy szukać musimy jeszcze dobrać jego prawidłowy odcień.
W tym celu wybieramy kilka kolorów (na przykład 4) które wydają się nam odpowiednie.
Niestety tutaj również jest mała PUŁAPKA- mianowicie w drogeriach nie ma dobrego światła do wyboru koloru. Trzeba to zrobić przy świetle dziennym, dlatego najlepiej albo przelać sobie po odrobinie z każdego koloru do jakiegoś pojemniczka lub większą ilość na rękę i wyjść na zewnątrz w celu dalszej analizy.

Po drugie- skóra na której będziemy testować kolory musi być nie pomalowana. Dlatego gdy idziemy na zakupy w celu dobrania podkładu-NIE MALUJEMY TWARZY!

I wreszcie po trzecie- jak już mamy te nasze próbki, nie pomalowaną twarz i znajdujemy się przy świetle dziennym możemy przejść do wyboru koloru.

Nakładamy grubszą warstwę każdego koloru na dolnej linii żuchwy, tam gdzie zaczyna się przejście w szyję ( nie na rękę, nogę czy coś jeszcze innego tylko w to dokladnie miejsce bo wlaśnie tam będziemy używać podkładu) i-WAŻNE- czekamy ok. 2 minut. Po co?? Mianowicie każdy podkład po nałożeniu na skórę utlenia się i ciemnieje dlatego dajemy mu te 2 minutki żeby osiągnął swój docelowy kolor.

Następnie każdy kolor lekko rozcieramy i wtedy już widać który kolor jest nasz.

Przykład:




Dla tej Pani jak widać odpowiedni jest kolor środkowy.

Nie wybieramy podkładów ciemniejszych bo to bardzo postarza i tworzy efekt nieestetycznej maski.
Można natomiast wybrać podkład odrobinę (pół tonu) jaśniejszy w przypadku gdy np mamy dużą różnicę pomiędzy kolorem twarzy a szyi (szyja zazwyczaj jest jaśniejsza).

I to by było na tyle
Trochę przerażające ale lepiej poświęcić na to więcej czasu bo zaprocentuje to nienagannym wygladem naszej twarzy:)

I jeszcze jedno-
jak wiadomo latem skóra jest bardziej opalona niż zimą. Dlatego dobrze mieć dwa kolory podkładu- jeden pasujący do naszej skóry wtedy gdy jest ona najjaśniejsza i drugi-gdy jest najciemniejsza. W razie potrzeby kolory te można ze sobą mieszać.Co ważne-wraz z opalenizną nie zmienia się tonacja naszej skóry (zimna lub ciepła). Pozostaje ona taka sama-zmienia się tylko odcień- jest jaśniejsza lub ciemniejsza!

Amen

środa, 2 maja 2012

MAC Mineralize Skinfinish Natural- RECENZJA

Poużywałam na rózne sposoby, także mogę już coś na jego temat powiedzieć.

Recenzja dotyczy tego produktu:

Cena w sklepie- 110zł

 Pojemność- 10g

 Dostępność- salony MAC ( nie radzę kupować na Allegro gdyż istnieje 90% prawdopodobieństwa iż otrzymamy podróbkę, najlepiej pytać czy sprzedający ma od produktu paragon)

 Opis producenta- Prasowany, wypiekany, mineralny puder prasowany. Niezwykle wydajny. Może być używany jako podkład, jako puder, również do poprawek w ciągu dnia zarówno pędzlem jak i puszkiem. Daje bardzo naturalny efekt, do tego pięknie maskuje naczynka, bez efektu maski.
Pozwala mi na 10 lat młodszy wygląd nawet po zrobieniu makijażu. Nie przesusza cery. Dostępny z 5 odcieniach.


Posiadam odcień MEDIUM, którego nie wiedzieć czemu nie ma na stronie MAC-a...

W każdym razie kolor jest jasny, do mojej cery dobrany idealnie a jestem naturalnym baldziochem

Może opiszę jeszcze moja cerę dla pełniejszego obrazu:
generalnie nie jest najgorsza, lekko się tłuści w strefie T ale nie za mocno (bardziej przed okresem), jest dosyć wrażliwa na bodźce mechaniczne (np podczas peelingu lub masażu twarzy szybko reaguje czerownym odczynem skóry) i ma skłonność do rozszerzonych naczynek na policzkach (szybko się rumienię przy zmianach temperatury).

Pudru używałam na różne sposoby- nakładając na podkład pędzlem, gąbką do pudru oraz- co dla mnie było nowością- samodzielnie, bez podkładu pod spód (Szczerze powiem że nigdy wcześniej nie używałam pudrów bez podkładu, zawsze musiałam mieć coś pod spód chociażby o minimalnym kryciu, ale jednak).

 Moja opinia:


- Przede wszystkim puder nie podkreśla suchych skórek. Cera wygląda po nim świeżo i jest nawilżona.

- Puder trochę pyli w opakowaniu podczas nakładania ale nie mocno więc się nie marnuje

- Nałożony pędzlem na podkład nie daje zbyt mocnego krycia, ładnie wykańcza całość

- Nakładany gąbką do pudru dociskając miejsce przy miejscu daje mocniejsze krycie i dłużej wytrzymuje (ale to w sumie jak każdy puder nałożony w ten sposób)

- Puder nie daje efektu całkowitego matu, raczej pozostawia skórę naturalnie satynową

- Puder nałożony bez podkładu (pędzlem typu flat top kolistymi ruchami) daje dobre krycie, bardzo ładnie ukrywa pory i przebarwienia na twarzy.
Byłam zaskoczona efektem gdyż tak jak pisałam- nigdy wcześniej nie używałam pudrów w ten sposób.
Tutaj ogromny plus za efekt końcowy.

Zdjęcie przed


i po użyciu samego pudru, bez podkładu

- Puder jest bezzapachowy, przynajmniej ja nic nie wyczuwam  :)

A teraz może o minusach a właściwie jednym ale dla mnie znaczącym- TRWAŁOŚĆ.
Niestety ale puder do najtrwalszych nie należy.
To co na początku jest jego plusem- czyli że nie daje całkowitego matu dzięki czemu cera wygląda zdrowo- potem przeradza się w minus bo im dłużej go mamy na twarzy tym buzia zaczyna się coraz bardziej świecić i zaczynają być widoczne prześwity.

Ok. 4 godzin to max tego pudru, potem trzeba poprawiać.

Moim zdaniem jak na produkt za 110zł to jednak trochę za mało.

Z tego też powodu nie kupiłabym go ponownie bo uważam ze można znalezć coś zbliżonego jakościowo ale w niższej cenie.

 To tyle mam do powiedzenia, mam nadzieję że ta recenzja się komuś przyda :)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Prezenty Urodzinowe :)

Co prawda urodziny mam za 2 tygodnie dopiero ale już się nie mogłam doczekać prezentów więc namówiłam mojego mężczyznę żeby mi kupił wcześniej  :P

1. The Balm- Mary-Lou-Manizer, czyli mój wymarzony rozświetlacz.


Po lewej w świetle dziennym, po prawej w sztucznym

2. Paint Pot- MAC, kolor Painterly. Kolejna rzecz która mi się marzyła już jakiś czas- jest to najgenialniejsza pod słońcem baza pod cienie, która już sama w sobie ma cudny kolor pudrowego różu



3. Mineralize Skinfinish Natural- MAC, kolor Medium. Prasowany puder mineralny, którego można używać na podkład lub samodzielnie gdyż można nim uzyskać mocne krycie. Czytałam dużo pozytywnych recenzji o nim ale osobiście jeszcze nie użyłam więc nie wiem jak się sprawuje

4. Puder brązujący i róż FM. Puder w kolorze Chot Choccolate, róż- Sun Touch. to juz w sumie kupione tak spontanicznie i dodatkowo


I jeszcze inne ostatnie zakupy:

- Kupiłam w końcu podkład Flower Perfection w postaci testerów. Za 36ml podkładu zapłaciłam 30zł (30ml w sklepie kosztuje 60zł)

-cienie MIYO. Ich cienie perłowe w konsystencji są identyczne jak cienie KOBO-takie jakby lekko tłuste, bardzo mocno napigmentowane


ALE BĘDĘ MALOWAĆ :D

środa, 11 kwietnia 2012

BEAUTY BLENDER- warto? nie warto?

A dokładnie jego odpowiednik kupiony na e-bayu za kwotę 15zł w przeliczeniu na złotówki.

 Czytając liczne recenzje porównawcze oryginału z odpowiednikiem większość zgodnie twierdzi że nie ma różnicy w efekcie końcowym jaki dają obydwa produkty.
Gossmakeupartist też apeluje aby nie dać się zwariować i jego zdaniem nie ma żadnej róznicy w działaniu obydwu produktów i żeby nie przepłacać za oryginał. I nie obrażając nikogo-bardziej wierzę jemu niż jakimś dziewczynom które dostały do testów gąbkę za darmo i ja wychwalają, zwłaszcza że jak potem wyszło, firma wymaga od nich pozytywnych recenzji.
Ja porównania z oryginalną gąbeczka nie mam ale też jestem zdania że troszke zdrowego rozsądku sie przydaje i za gąbkę do makijażu 100zł nie dałabym nawet gdyby mi się przelewało.

A teraz o moim jajeczku a raczej serduszku.

Wygląda tak-na sucho
A tak na mokro
Po zmoczeniu wyraznie zwiększa swoje rozmiary.
Gąbeczka jest miękka i miła w dotyku, absolutnie nie przypomina tradycyjnych gąbek do makijażu.

BB w pytaniach i odpowiedziach:

1. Czy chłonie podkład??
Nie aż tak. *ALE UWAGA* rozrzedza podkłady przez to że jest wilgotna. I o ile opcja ta jest super przy cięższych podkładach lub korektorach (pięknie sobie z nimi radzi) to już przy lżejszych kosmetykach nie. Używanie gąbki do lekkich podkładów jest moim zdaniem totalnie bez sensu bo: albo będziemy chodziły z prześwitami na buzi albo będziemy musiały użyć drugiej porcji podkładu żeby uzyskać stopień krycia taki, jak przy użyciu pędzla i jednej porcji podkładu.

2. Czy na gąbce zostają plamy od podkładu??
NIE. Szczerze mówiąc sama się zdziwiłam bo kolor mojej to jaśniuteńki róż i myślałam ze po jednym użyciu będzie na stałe pomarańczowa. A tu niespodzianka! Po tygodniu użytkowania gąbka wygląda tak:
Jest czyściutka. Za to plus.

3. Czy długo schnie?
Stosunkowo długo, jednak wydaje mi się że w tym przypadku to nie ma większego znaczenia ile czasu schnie bo i tak używa sie jej na mokro...

Moje spostrzeżenia:

PLUSY:

- mniejszy koniec bardzo fajnie rozprowadza korektor pod oczami

- ogólnie tak jak napisałam wyżej- jak dla mnie produkt dobry ale tylko do ciężkich podkładów. Przy lekkich efekt jest opłakany albo trzeba zużyć co najmniej 2 razy wiecej produktu niż normalnie

- ładnie blenduje różne kolory podkładów przy modelowaniu twarzy

MINUSY:

- aplikacja podkładu zajmuje dużo wiecej czasu niz normalnie-trzeba najpierw zmoczyć gąbkę a potem od razu ją umyć (najlepiej antybakteryjnym mydłem)- co może przeszkadzać podczas porannego pośpiechu

- gąbkę trzeba wymieniać co kilka miesięcy bo pomimo regularnego czyszczenia staje się siedliskiem bakterii w przeciweństwie do pędzli które służyć mogą przez wiele lat

- gąbka nie nadaje sie raczej do malowania wielu osób z powodów higienicznych. Jeśli więc ktoś maluje inne osoby musiałby mieć tych gąbek co najmniej kilka a i tak ryzyko że ktoś coś od kogoś złapie-jest. Pędzel w tym wypadku jest dużo bardziej higieniczną opcją


No i moje STANOWISKO KOŃCOWE w sprawie gąbki- kupić? nie kupić?

MOIM ZDANIEM są dwie opcje:

- jeśli ktoś nie ma za dużo pieniędzy i chce kupić coś co posłuży mu przez lata- polecam się wstrzymać i odłożyć na porządny pędzel typu FLAT TOP- pieniądze będą wydane raz a porządnie

 - natomiast jeśli ktoś lubi nowinki, zajmuje się lub interesuje wizażem i po prostu lubi być na bierząco, lubi gadżety lub po prostu MA OCHOTĘ kupić sobie BB to polecam  :)
Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.
Ja natomiast nie polubiłam Blendera na tyle żeby się nim zachwycać jakoś szczególnie, nic nie zastąpi mi moich pędzli. A opinie że BB daje efekt Airbrusha uważam za MOCNO przesadzone
 AMEN :)

wtorek, 10 kwietnia 2012

JAK SAMODZIELNIE SPRASOWAĆ CIENIE??

Dziś powracam z przepisem na samodzielne sprasowanie cieni sypkich (lub innych sypkich kosmetyków, np pudrów).

Można znaleźć mnóstwo takich wpisów w internecie lecz od ich nadmiaru głowa może rozboleć, jedne podają że wystarczy sam spirytus, w innych z kolei mamy całą listę półproduktów.

Postanowiłam na własną rękę spróbować i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Wybrałam moim zdaniem najbardziej logiczną metodę i wyszło super, ale po kolei:

Potrzebujemy:
- sypki kosmetyk który chcemy sprasować
- spirytus rektyfikowany (ok.96% alkoholu)
- glicerynę (dostępna w każdej aptece)
- pustą paletkę gdzie będziemy umieszczać i prasować cień
- mały pojemniczek w którym będziemy mieszać cień
- coś do mieszania
- monetę lub coś okrągłego wielkości naszej foremki na cień do której będziemy go przenosić oraz suchą szmatkę (moze być papierowy ręcznik kuchenny)

Wykonanie:

1. Na początku spirytus mieszamy z niewielką ilością gliceryny ( ja na 200ml spirytusu dałam 5 kropelek gliceryny)

2. Sypki cień (ok. 1,5-2 gramy) przesypujemy do pojemniczka w którym będziemy go mieszać ze spirytusem.

3. Dolewamy nasz spirytus z gliceryną tak, żeby powstała niezbyt gęsta papka o dość zwartej konsystencji-coś przypominającego surowe ciasto(ja na 2 gramy cienia dawałam ok.1,5 łyżeczki spirytusu. Jeśli doleje nam się za dużo to też się nic nie stanie gdyż spirytus odparuje pózniej ale łatwiej jest przetransportować tą papkę jak jest w miarę zwarta)

4. Dokładnie mieszamy

5. Przenosimy do pustej foremki na cień, rozkładamy go w niej równomiernie

6. Po ok. pół godziny prasujemy nasz cień- monetę owijamy w szmatkę (ja robiłam to za pomocą papierowego recznika kuchennego) i dociskamy mocno cień

7. Zostawiamy cień do całkowitego wyschnięcia( najlepiej na całą noc)

8. TADAAMMM!! Możemy się cieszyć naszymi nowymi cieniami:)


UWAGI:

- Tak jak pisałam wcześniej- nic się nie stanie jeśli doleje się nam za dużo spirytusu-można wtedy dosypać cienia, jednak istnieje ryzyko że nie zmieści nam się całość do foremki, lub po prostu wlac to w takiej bardzo płynnej formie jaką mamy- nadmiar spirytusu i tak odparuje

- Proporcje które podałam odnoszą się do standardowego wkładu do palety takiego jak znajdziemy w Inglocie, MAC-u, Kobo itp, czyli o średnicy 26mm. Są one również orientacyjne, przy dwóch pierwszych wkładach sama robiłam to "na oko", jak spróbujecie to same już będziecie wiedziały o co chodzi:)

- Skąd wziąć puste wkłady?? Niestety w Inglocie nie sprzedają. Można więc nie wyrzucać wkładów po starych cieniach, lepiej jednak kupić paletkę z wkładami gdzieś w internecie-ja moje dorwałam na e-bay'u po 3 dolary za sztukę(czyli za ok.10zł), paletka mieści 15 cieni ale są też większe lub mniejsze( 10 lub 28sztuk cieni)

- Po co w ogóle prasować cienie??- już mówię:) Po pierwsze- ogromna oszczędność miejsca w kufrze lub w szafce gdzie trzymamy kosmetyki-paletka ma wymiary 15cm x 10cm x 1cm natomiast 15 pojemniczków z sypkimi cieniami duużo więcej.
Po drugie- cienie prasowane są zdecydowanie łatwiejsze w aplikacji, natomiast w sklepach ciężko znalezć tak ładne, roziskrzone cienie w wersji prasowanej. Dlatego też można je wykonać samemu:)

- Metodą tą mozna także naprawiać cienie które nam się pokruszyły np na skutek upadku. Wystarczy wtedy skruszyć taki cień do końca i dalej postępować według instrukcji:)

- Najmniejszą dostępną pojemnośc spirytusu jaką udało mi sie znalezć to 200ml, natomiast do sprasowania 15 cieni i 1 pudru zużyłam ok. 1/3 butelki, więc taka ilość wystarczy na bardzo dużo kosmetyków:)

Kilka słów odnośnie wykonanych w ten sposób cieni:

Metoda ta jest całkowice bezpieczna, alkohol rektyfikowany jest to alkohol oczyszczony, zdatny do picia(używany m.in. do wyrobu nalewek), używany także w celach medycznych. Po odparowaniu nie zostawi więc w naszym cieniu żandego "syfu chemicznego"
Gliceryna zaś jest związkiem powszechnie stosowanym w przemyśle kosmetycznym jako jako substancja nawilżająca i wygładzająca.

Cienie które zrobiłam są niesamowicie miękkie i kremowe. Bardzo łatwo nakładają się na pędzel, nie pylą (no chyba że zaczniemy krecić pędzlem w cieniu), super rozprowadzają się na oku. Wydaje mi się jednak że przez ta miękkość mogą nie przetrwać upadku na podłogę więc radzę uważać

No i pokażę Wam jak prezentuje się moja paletka
Kilka przykładowych cieni na skórze
I puder sypki Paese, który normalnie wyglada tak:
A teraz tak:

Witam wszystkich:)

Jest to moje drugie podejście, mam nadzieję że tym razem będzie udane.
Jednocześnie zapraszam do odwiedzenia mojego drugiego bloga martucha880.pinger.pl  oraz strony na Facebooku  http://pl-pl.facebook.com/pages/Marta-Gajda-Make-Up/126318717452509   gdzie zobaczyć można moje prace.